|
Sacrifice - recenzja MindsEye
napisany: 30.06.2025 · 00:46 · dodał: sdr · komentarze: 2
|
Dwa tygodnie i dwadzieścia godzin zabawy później, ukończyłem MindsEye. Jak wypada pierwsze dzieło Lesliego Benziesa od rozstania z Rockstar i pójścia na swoje? To zależy, hehe
Może od razu wyjaśnię, że moim zdaniem hejt na tę grę jest lekko przesadzony. Oczywiście MindsEye ma swoje za uszami, ale moim zdaniem nie zasłużyło na traktowanie jakie spotkało je ze strony mediów i graczy. W pewnym momencie gra stała się niemal modnym obiektem ataków mimo, że nie jest pierwszą i nie ostatnią zasługującą na krytykę. Po co ten jad? Niemniej jestem w stanie zrozumieć oburzenie kogoś komu na przykład gra regularnie się wykłada, albo kto napotyka na błędy utrudniające lub wręcz uniemożliwiające progresję.
Ja jednak doświadczyłem takich trudności w niewielkim stopniu, a grałem na oficjalnie niewspieranej konfiguracji. W moim przypadku główną techniczną niedogodnością była ogólnie nie najwyższa responsywność MindsEye. O ile nie uniemożliwiało to zupełnie gry, o tyle czyniło rozgrywkę nie do końca satysfakcjonującą.
W trakcie zabawy doświadczyłem dosłownie jednego crasha i dwóch bugów blokujących progresję, ale nie powtarzały się po restarcie misji. Crash z kolei nastąpił przy próbie wyjścia z gry, nie w trakcie rozgrywki, więc do przełknięcia. Dwa, trzy razy zdarzyło się też, że cutscenka zamieniła się w pokaz slajdów. To jednak absolutnie wszystkie "rażące" problemy techniczne jakie napotkałem. Szczęściarz?
W swoich pierwszych wrażeniach skrytykowałem mechanikę strzelania. Tutaj muszę zmienić opinię, bo ostatecznie nie okazała się ona najgorsza. Z każdej broni strzela się inaczej i odrzut jest wyczuwalny, przynajmniej na padzie. Możliwe, że w początkowych etapach korzystałem z jakiejś słabej giwery :P Doczepić się jednak muszę do nie zawsze dobrze działającego systemu osłon i problemów z prowadzeniem ciągłego ognia. To chyba nie kwestia prawa obowiązującego w Redrock
Niejednoznacznie oceniam sztuczną inteligencję, która czasem działa nad wyraz dobrze, a czasem... wcale. Są sytuacje, w których przeciwnicy naprawdę wydają się inteligentni, aktywnie atakują i próbują flankować. Są też jednak takie, w których dają się wystrzelać jak kaczki. Brakuje też balansu w przypadku drona towarzyszącego głównemu bohaterowi. O ile w początkowych etapach przydaje się on do mało czego, później dron zostaje ulepszony o dostęp do nano-granatów, których zapasy są w zasadzie nieograniczone. Powoduje to, że niemal zupełnie nie musimy się już konfrontować w przeciwnikami bezpośrednio. Wystarczy przyczaić się w pobliżu i wyczyścić obszar granatami. To chyba niezamierzone ułatwienie, bo zdarza się, że słuchamy potem mimo wszystko dialogów przygotowanych na okoliczność intensywnej wymiany ognia.
Podtrzymuję swoją opinię o oprawie audiowizualnej. Mapa nie jest zrobiona na kolanie i prezentuje się dobrze. Podoba mi się również ogólny design świata gry. Lokacje, modele pojazdów i robotów są dopracowane i wiarygodne. Powtórzę, że przerywniki i gra aktorska wypadają świetnie, a muzyka dobrze pasuje do klimatu gry.
W tym miejscu odniosę się znowu do krytyki graczy, m.in. odnośnie tego, że w trakcie jazdy samochodem nie możemy słuchać radia. Myślę, że ta krytyka wynika z wygórowanych i nieuzasadnionych oczekiwań. Marketing MindsEye był słaby, ale do mnie dotarły komunikaty wysyłane przez twórców. Po pierwsze: to nie jest GTA, ani konkurent dla GTA. Nie ma tu wielu elementów, które z GTA kojarzymy. Ba, nie można nawet zawinąć dowolnego pojazdu z ulicy. Po drugie: mimo, że MindsEye nie jest typową korytarzówką, to jednak nie jest też grą z w pełni otwartym światem. To do bólu linearna historia, w której jesteśmy prowadzeni od punktu do punktu, od przerywnika do przerywnika. Tyle.
Firmowanie tej gry nazwiskiem Benziesa jako ojca GTA zadziałało jak broń obosieczna. Przyciągnęło zainteresowanie graczy, ale zbudowało też wygórowane oczekiwania. W połączeniu z niemal zerowym marketingiem zrodził się z tego nie lada problem.
Został jeszcze jeden aspekt do omówienia: fabuła (bez spoilerów). Czy opowiedziana historia się broni? To znowu kwestia subiektywna, ale moim zdaniem pod tym względem jest dobrze. Druga połowa wydaje się trochę chaotyczna, sporo się dzieje i jesteśmy rzucani z miejsca na miejsce. Cały czas miałem przez to wrażenie, że to już, że za chwilę zobaczę napisy końcowe, a one się nie pojawiały. Może przez to kiedy w końcu się pojawiły byłem... zdziwiony, że to już. I podobne wrażenie mogli mieć inni gracze rozczarowani zakończeniem. Można powiedzieć, że MindsEye kończy się cliffhangerem. Pytanie tylko czy kiedykolwiek otrzymamy możliwość poznania dalszej części tej historii?
Gdybym miał ocenić MindsEye jako całość (a właśnie to robię) to wystawiłbym mu 7/10. No, może z minusem za wypuszczenie bubla i przegiętą cenę. Blisko 280 zł za ten tytuł to zdecydowanie za dużo, nie wspominając już o cenie i zawartości edycji deluxe. Jeśli chcielibyście zagrać, ale nie zależy wam na czasie, to sugeruję zaczekać na obniżkę w okolice 100 zł i obiecane poprawki.
|
|
sdr
napisany 05.07.2025 o godzinie 14:12
zobacz profil autora
|
|
Artykuł sponsorowany przeze mnie. Kosztował ~270 zł z karty podarunkowej, którą dostałem na Święta i dychę z własnej kieszeni 😉
|
|
chaos
napisany 01.07.2025 o godzinie 20:27
zobacz profil autora
|
Artykuł niesponsorowany ;)
Dorzucam tytuł do swojej kupki wstydu, może na święta kiedy będzie promka na PS5 Pro i wyjdą już jakieś pacze do gry. Dam szansę. Tak jak Mafii III i GTA Trilogy DE.
|
wybierz stronę: 1 |
| P | W | Ś | C | P | S | N | | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | | 29 | 30 | | | | | |
|
|