Zaloguj przez Facebooka

Skowron

blog

b l o gg a l e r i ao   m n i e
Jestem wieśniakiem
napisany: 03.07.2011 · 22:19 · dodał: Skowron · komentarze: 3
Chyba rozpocznie się seria notek pod tytułem Jestem. Dlaczego? To już chyba trzeci tekst opisujący mnie. Wcześniej sklasyfikowałem się jako frajer, później jako pracuś Maciuś, a teraz jako wieśniak. Po drodze przewinąłem się jako alternatywny wyborca.

Lubię disco polo
To chyba pierwszy argument, który większość Polaków kojarzy wieśniactwem. Prosty tekst, czasem idiotyczne rymy i skoczna muzyka, której nawet country nie dorasta do pięt. Może trochę zaszalałem z tym, że lubię disco polo, ale na pewno je toleruje. I nie chodzi tutaj o wspomniany prosty tekst czy w skrajnych przypadkach kretyńską melodię, a o ... sentyment.
- Ej no stary pojebało Cię, sentyment do disco polo?
Ano sentyment. I nie chodzi tutaj o to, że podczas piosenki Boysów w świetle księżyca pocałowałem panne siedząc na jakimś murku, pod którym szczał kulawy pies. Chodzi o to, że niektóre z tych piosenek wryły mi się ostro w banię za gówniarza. Szalone lata '90 to czas rozkręcania się masowej kultury. Podlasie ze swoją słynną stolicą disco polo (czyt. Białystok) było tego tak pięknym przykładem, że to właśnie tutaj powstało kilka klipów, które młodzież (dzieciarnia również) wchłaniała w niedzielę rano o 10 przed telewizorem oglądając Disco Relax na Polsacie. Tak miło się wspomina taczanie się przed telewizorem w rytm muzyki, której słowa nie do końca były zrozumiałe dla małego Skowrona.
Tym większy sentyment usłyszeć dla mnie i mojego pokolenia(kurde stara dupa ze mnie, mam już swoje pokolenie wow) usłyszeć niezniszczalne kawałki. Takim przykładem jest Janusz Laskowski i Świat nie wierzy łzom. Złośliwi przezwali ten utwór Świat nie wierzy wzołm.

Jakimś cudem trafiłem na ten kawałek w internecie. Razem z teledyskiem, który jest tak prosty, że aż genialny. Żadnych skaczących dup, tylko jazda z kamerą po starym (dziś starym, wtedy współczesnym) Białymstoku z jakimiś wstawkami. I właśnie ten stary Białystok wywołał takie wspomnienie. Takiej ogromnej wsi wojewódzkiej, z drewnianymi domkami w centrum. Z czerwonymi Ikarusami. Z rzeszą fiatów i żuków. I wśród nich symbol zachodu. Renault Laskowskiego.
Dziś chcąc znaleźć takie klimaty, trzeba udać się w dwa miejsca. Jedno wzięte pod lupę konserwatora zabytków, który zaczął działać za późno i zdążył zachować jedynie kilka ulic Bojar z drewnianymi chatami. I część Przydworcówy, gdzie czas zdaje się zatrzymał.

Niektóry mają rację, próbując oddzielić polskiego Steven'a Seagala od kultury disco polo. Facet po prostu robił swojskie piosenki i tak jak to zawsze bywa, zasługą producentów było skojarzenie tego z disco polo. Jak mogę podejrzewać, 15 lat temu słuchanie disco polo nie było żadnym wstydem. Przykładem tego może być mój brat, który w maju przekroczył wiek Chrystusowy. 15 lat temu to był jego czas i odziedziczyłem po nim skrzynkę kaset disco polo, których pozbyć sie nie zamierzam. On u szczytu 'swojej kariery' grał na weselach kawałki dp właśnie. Do dziś zastanawiam się dlaczego rzucił ten złoty interes.

Żeby już się nie kompromitować do końca, disco polo nie słucham. Nowe piosenki to już konkretna rąbanka połączenia techno z syntezatorem dźwięku. A tego już niestety nie trawię. Jak ktoś chce usłyszeć idiotyczne rymy to niech se pogrzebie na jutubie. Stare kawałki wymagały przynajmniej minimum talentu artystycznego.

Nie wiem jak wyglądają wesela w innych regionach polski, ale podlaskie wesele ma dwie cechy których wstydzić się nie zamierzam. To disco polo i ogromna ilość hektolitrów wódki. 2 tygodnie temu miałem okazję zabawić na takowym i wierzcie mi. Jeżeli ktoś mówi, że disco polo nienawidzi, a piosenek nie słucha - kłamie i idzie w zaparte. Bo litr później zna wszystkie teksty na pamięć i drze mordę bez zająknięcia (znaczy się problem sprawiają dłuższe wyrazy)


A na koniec


P.S
Jak se kupie fiata 125p to z tym kawałkiem będę się bujać po mieście.
chaos
napisany 06.07.2011 o godzinie 21:53
zobacz profil autora
Pamiętam dźwięk disco polo z taśmy magnetofonowej puszczanej w radzieckiej mini wieży. Disco Relax w niedzielę przed wyjściem do kościoła, albo i po, na szczycie którego królował Bohdan Smoleń z "Ani be, ani me, ani kukuryku". Pamiętam kolekcję kaset Voyager (ORYGINALNYCH!), Akcent i Boysów. Czasy muzyki chodnikowej były naprawdę niesamowite. Aż łezka się w oku kręci.
Roger
napisany 04.07.2011 o godzinie 11:30
zobacz profil autora
Janusz Laskowski akurat jest bardzo dobry do dziś. Przecież występował w Opolu w tym samym czasie, co i Marek Grechuta! Dobry jest też Śnił mi się rodzinny dom jego autorstwa.
sdr
napisany 03.07.2011 o godzinie 23:52
zobacz profil autora
No. To były czasy z 15 lat temu.
wybierz stronę: 1
© 2004 - 2026 GTAthegame NETWORK · All Rights Reserved
Design & Engine by sdr · Content by Skowron · Odsłon 50270 · Wizyt 42075