Bo to jest tak - gdy mgła unosi się, błądzimy. Gdy opada, to w ogóle się gubimy.
Słucham sobie Inadubisu i myślę o sprawach różnych. Powinienem się cieszyć, bo jest prawie fajnie. Ale jak zwykle się nie cieszę, bo jest przeciętnie : D
Ale nie jestem z ludzi, którzy opowiadają całe swoje życie w internecie. Mdli mnie na widok blogowych wyznań, jak to z misiem cudownie w niedzielę było, jak to ta rura z polaka znowu laskę wstawiła i jak to jebać policję winno się.
I od pół godziny patrzę na to, co napisałem powyżej. I nie wiem, co tu jeszcze naskrobać. Mógłbym coś o uśmiechających się kotach i ludziach szalonych jak kapelusznicy.
Nie, jednak nie.
Mógłbym się odnieść do wspaniałej dyskusji o konsolach i pecetach, ale mdli mnie to.
Dlatego skończę, jak zwykle nie dochodząc do żadnego konkretnego wniosku.