Mamy piąty listopada, a o piątym listopada zapomnieć nie wypada. Prawda?
Prawda.
Dlatego piszę też nocię noteczkę.
Jestem zmęczony. Nie, nie zmęczony w sensie "cały dzień żem groby kopał", raczej zmęczony w sensie "chętnie bym się wyrwał z tego zmęczenia i kogoś zabił".
No i zaspaliśmy.
Zaczyna boleć mnie głowa, co znakiem dobrym nie jest. Jak boli mnie głowa, zaczynam robić się wkurwiający.
Ha, kogo ja oszukuję. Zawsze potrafię być wkurwiający. Rzecz punktu widzenia. Bo przecież wszystko jest rzeczą punktu widzenia.
Poszedłbym spać, ale robota czeka.
Kurwa, najchętniej to bym chyba całe życie przespał.
I jak zwykle napisałem prawie 700 znaków o niczym. Ale jest piąty listopada, więc napisać wypada.