Autor tego postu ma świadomość, iż może zostać źle zrozumiany, lub zlinczowany przez zagorzałych fanatyków muzycznych, być może też i tych spod krzyża. Mimo tego, przekazuje swoją myśl, wyjątkowo w tym miejscu, na video blogu traktującym o polecanych, autora zdaniem, utworów muzycznych.
Autor oglądnął przed momentem świetny dokument o muzyce czarnoskórych ludzi na Planete. Szczególnie materiał dotyczący najnowszej muzyki (1989-obecnie) utwierdził go w przekonaniu, że nie można jej nazwać muzyką poważaną, w jako takim znaczeniu tego słowa. Co po niektórzy Polacy, idąc z duchem mody, a właściwie - marnego naśladownictwa, wymachują swoimi przesterydowanymi łapskami próbując udawać gangsterkę, ośmieszając się przy tym w oczach ludu, od którego te gatunki się narodziły. Doszedł również do przedziwnego dla niego samego, wniosku, iż to nie black metal jest najbliższą jego sercu muzyką, a pogranicze funk'u, jazz'u i swingu. To zmusiło go do głębszego zastanowienia się nad jego preferencjami muzycznymi.
W kolejnej notce czas na coś innego. Ortodoksyjni metalowcy i lubiący muzykę elektroniczną bez gitar mogą poczuć niesmak po przesłuchaniu poniższego utworu.
Oto utwór "Human Blood", niemieckiego metalowego zespołu Crematory, który od pewnego czasu mi "nieco zrył banie" i słucham go prawie na okrągło.
Mamy tu mieszankę metalu gotyckiego z elektroniką. Jak to wyszło? Oceńcie sami.