MrMagic

blog

b l o ga r c h i w u mg a l e r i al i n k ik u m p l e
Fenomen dziadka totolotka
napisany: 26.01.2012 · 20:13 · dodał: MrMagic · komentarze: 3
Dzisiaj bardzo nietypowo bowiem... obiektywnie. I w dodatku na temat. Dawno temu (naprawdę dawno, bo jeszcze na pierwszym blogu w 2006) wspominałem o popularnych grach liczbowych w które Polacy chętnie grają pomimo kryzysów ekonomicznych, przemian ustrojowych bądź żywiołów natury. Od momentu opublikowania tamtego postu minęło już jakieś 5 lat, a w tym czasie zmieniły się moje poglądy na świat, więc przyszła pora odgrzać stare kotlecisko.

Ponieważ zdecydowana większość tekstów umieszczanych w tym blogu jest stricte subiektywna, a mój świeżutki tekst typowo kioskowy, postanowiłem go tutaj nie umieszczać. Artykuł został napisany na wyłączność dla wydawnictwa Polska Presse i umieszczony w serwisie wiadomosci24.pl, a przeczytać go możecie klikając w ten link. Zapraszam do zapoznania się i wyrażenia swojej opinii, bowiem jeszcze Polska nie zginęła i nie będzie Tusk pluć nam ACTĄ w twarz.
Jakie akta?
napisany: 23.01.2012 · 20:00 · dodał: MrMagic · komentarze: 0
Tak, to musiało się znaleźć także tutaj. Trąbią o tym wszystkie portale internetowe, potrąbie sobie i ja. Póki jeszcze mogę.

Od kilku dni w sieci powstało niemałe zamieszanie w związku z podpisaniem przez polski rząd dokumentu Anti-Counterfeiting Trade Agreement (pol. umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi), który przez ostatnie kilka lat był przygotowywany w tajemnicy między Stanami Zjednoczonych Ameryk i Japonią, a później do rozmów dołączyła UE, Kanada i Szwajcaria. Dokument określa nowe prawa dla dochodzenia i egzekwowania przypadków łamania praw autorskich. W domyśle zapisów przestępstwem będzie umyślne podrabianie znaków towarowych i piractwo praw autorskich na skalę handlową oraz pomoc w tym procederze, łamanie praw własności intelektualnej czy dystrybucja nielegalnych dóbr w internecie. Po polsku każdy przypadek łamania prawa autorskiego, czyli ściągnięcie bądź udostępnienie mp3, obrazka, filmu lub zdjęcia będzie podstawą do ścigania przez odpowiednie służby i karalne grzywną, procesem sądowym bądź pozbawieniem wolności. Jednakże najbardziej kontrowersyjnym zapisem w porozumieniu jest to, że usługodawca będzie zobowiązany do przekazania danych delikwenta wobec którego zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa w internecie odpowiednim służbom, co narusza kupę ustaw w tym ustawę o ochronie danych osobowych jak i wiele różnych zapisów obrony praw człowieka. Także treści publikowane na stronach internetowych (w tym komentarze i posty na forum) musiały by być kontrolowane i moderowane w przypadku stwierdzenia naruszenia prawa przez administratora, bo na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za daną stronę. A to wiąże się z wprowadzeniem cenzury.

Te jak i wiele innych zapisów nie spodobało się internautom na całym świecie oraz środowiskom akademickim, praktykującym prawnikom oraz organizacjom pożytku publicznego i w ramach protestu zhakowano strony internetowe firm fonograficznych, stowarzyszenia artystów polskich, kilka portali informacyjnych oraz polskie strony rządowe, a także wykradziono dokumenty, których publikacja skompromitowała by rząd, oraz doprowadziła do ogromnej rewolucji. Hakerzy zagrozili, że publikacja dojdzie do skutku, jeśli polski rząd podpisze owy traktat. A tak najprawdopodobniej się stanie, gdyż po dzisiejszych naradach i przeanalizowaniu traktatu przez premiera, ministra kultury oraz ministra administracji i cyfryzacji stwierdzono, że dokument nic nie zmieni w dotychczas obowiązującym prawie i Polska oficjalnie go podpisze w czwartek (26.01) aż w dalekiej Japonii. Skoro nic nie zmieni, to po co podpisywać i wprowadzać coś, co jest zupełnie niepotrzebne? A może wysokiej rangi politycy do końca nie wiedzą o co chodzi w tym porozumieniu?

Ja też do końca nie wiem, ale sądząc po oburzeniu internautów i dość łatwym ataku na polskie strony rządowe dochodzę do wniosku, że nic dobrego to nie wróży do niczego dobrego to nie doprowadzi. Traktat nie podoba się m.in. obrońcom praw człowieka, wielu organizacjom, mediom, a także samym internautom, którzy zapowiadają dalsze ataki, a twórcy na znak protestu zamierzają "zgasić" jutro swoje serwisy na godzinę. Najgorsze jest jednak to, że w zjednoczonych państwach Unii Europejskiej, a także USA, które podobno są symbolem demokracji pomysł powstania takiego traktatu, a także przebieg prac i negocjacje pozostawały tajne, a gdy pierwotne wersje spotkały się z negatywnym odbiorem nie przerwano prac nad projektem. Wręcz przeciwnie, prace dalej kontynuowano za zamkniętymi drzwiami dopuszczając do głosu jedynie "przedstawicieli dużych korporacji amerykańskich". Ten cały chaos i zamieszanie spowodowało, że nie wiem czy mam spać spokojnie czy też trząść portkami i spodziewać się mundurowych bo ściągnąłem sobie empetrójkę, film który mam na płycie lecz w wersji oryginalnej, czy grę, bo zakupiony oryginał nie chce działać prawidłowo.

Ciekaw jestem waszego zdania. Czy wprowadzenie porozumienia w życie coś zmieni? Czy egzekwowany będzie każdy przypadek łamania prawa poprzez skopiowanie obrazka, muzyki czy filmu w internecie, delikwentom zabierane będą sprzęty komputerowe, wlepiane ogromne kary finansowe bądź pobyt za kratkami? Czy treści w internecie będą musiały być odpowiednio moderowane? Zapraszam do wolnego wypowiadania się, póki jest to jeszcze możliwe.



Cały projekt napisany pseudo prawniczym językiem chińsko-polskim możecie przeczytać pod tym adresem, natomiast najważniejsze postanowienia pod tym.
Doprowadzony do szału
napisany: 14.01.2012 · 10:49 · dodał: MrMagic · komentarze: 3
O tym, co mnie wkurza gdy prowadzę samochód mógłbym pisać godzinami, jednak ze względu na to, że w dzisiejszych czasach umiejętność czytania ze zrozumieniem, bądź samego czytania wymiera, postaram się to zrobić w kilkadziesiąt minut. Lepiej zapnijcie pasy, bo ta podróż może okazać się cholernie niebezpieczna.

Dawno temu, gdzieś we wrześniu 2009 roku próbowałem zrobić ranking najbardziej niecierpliwej i nerwowej grupy kierowców na polskich drogach. Miałem wtedy prawko od roku, 6 punktów karnych, Fiata Cinquecento i niewiele mogłem powiedzieć o jeździe samochodem. Dzisiaj, gdy mój staż za kierownicą wynosi ponad trzy lata, mam czyste konto i całowanie barierki przodem samochodu za sobą, mam całkiem inne zdanie. Na drogach widziałem naprawdę wiele i myślałem, że nic już nie może mnie zaskoczyć.

Mówi się, że w naszych pięknych miastach drogi są dziurawe jak ser szwajcarski i niejedna wieś z powodzeniem wygrałaby konkurs na najlepszą drogę, gdyby takowy się odbył. Tymczasem z roku na rok stan dróg poprawia się (znacząco to może nie ze względu uwarunkowań politycznych, ale o tym kiedy indziej). Dziury w drodze są i będą, bo niewielu zna skuteczne rozwiązanie, ale muszę przyznać, że jest ich coraz mniej. Przybywa także kierowców i samochodów, że zaparkowanie samochodu na osiedlach, bądź w centrum miasta w godzinach szczytu niemal graniczy z cudem. A idiotów wśród ludzi nie brakuje, więc przybywa też kolizji i wypadków, w tym także śmiertelnych. Coś o tym wiem, gdyż zajmuję się likwidacją szkód komunikacyjnych i w ostatnich kilku miesiącach naprawdę dużo całek (całka - szkoda całkowita) widziałem.

Wróćmy jednak do kierowców i stylu prowadzenia pojazdu. Nie będę pisał o tym, jak prawidłowo poruszać się na rondzie, bo opinie na ten temat są podzielone. Statystyki pokazują (nie powiem które dokładnie, gdyż nie mogę tych badań teraz znaleźć przez głupi mechanizm szukania Google, który po wpisaniu zapytania pokazuje mi oferty pracy) że najwięcej kierowców ma od 30 do 39 lat, porusza się nowym samochodem kupionym w salonie i tankuje najtańszą benzynę bezołowiową, bądź gaz jeśli zamontował sobie odpowiednie zasilanie. Naturalną koleją rzeczy zwiększa się przedział kierowców w wieku 18 - 25 lat, kosztem przedziału 70+. A jak wiadomo większości urodzonych po 1990 roku mówiąc potocznie w dupie się przewraca. Spotkałem się również z dziedziczeniem rodzinnego samochodu, który przez wiele lat woził szczęśliwą rodzinkę na wczasy i z powrotem, a dzisiaj zalicza dachowanie na parkingu pod centrum handlowym. Do naszego kraju powoli wkracza zwyczaj kupowania quadów na komunię i samochodów z silnikiem o dużej mocy na osiemnaste urodziny, który potem kończy w wypadku w którym ginie wiele osób, a młody kierowca jako jedyny przeważnie uchodzi z życiem. Żeby nie było, że moi rówieśnicy i młodsze pokolenie jest urażone i zbulwersowane tym, co teraz piszę powiem, że sporo kolizji powodują dziadki, którzy już niedowidzą, chorują na cukrzycę lub coś tam jeszcze. W pracy spotkałem się z dziadkiem mającym 80 lat, który przyprowadził na lawecie nowego Peugeota 107 i zgłosił, że nie może wbić żadnego biegu. Jak się później okazało dziadziuś doszczętnie spalił całe sprzęgło przez to, że regulował sobie prędkość lewym pedałem, a najwyższy bieg jaki wrzucił to była dwójka. Jeździł także jak mu się podobało, z prawego pasa w lewo, bądź cały czas pod prąd. Gdy przychodzi mi jechać za takim na wąskiej drodze bez możliwości wyprzedzenia, to uwierzcie mi, że gryzę kierownicę. Wspomnę, że owa 107-ka miała tylko 650 przejechanych kilometrów. No i grupa kierowców w wieku do 50 lat, których jest najwięcej - oni też są sprawcami wielu wypadków, a całą winę zrzucają na stres. Jednak nerwy, głupota, bezmyślność, brak odpowiedzialności, ślepota i cukrzyca nie są usprawiedliwieniem żadnej kolizji bądź wypadku.

Dziś z samego rana moje nerwy zostały wystawione na próbę. Jechałem prostą, dobrą drogą w kierunku domu. Oczywiście ślisko jak cholera, bo cały czas pada śnieg i pomimo niskiego nasilenia ruchu każdy uważa jak tylko może. Ja także trzymałem się przepisów i starałem się nie przekraczać prędkości, bo przed zjazdem w moją ulicę często ustawia się radiowóz i wychodzi z niego granatowy facio z suszarką. Pełen luz i spokój, a w radiu Złote Przeboje akurat puszczają Depeche Mode - Enjoy The Silence. Nagle w lewym lusterku widzę szybko zbliżającego się tik - taka (Daewoo Tico) bez świateł, który zapieprza pod prąd resztkami swoich sił, czyli gdzieś setką. Za kierownicą siedzi małolat, który będąc na mojej wysokości głupio się szczerzy. Musiałem szybko podjąć decyzję co z tym fantem zrobić, gdyż ze względu na padający śnieg panów policjantów nie ma, a na horyzoncie pojawia się prawidłowo jadący samochód przeciwnym pasem, czyli tym, którym tnie małolat. Doprowadzić do kolizji tik-taka z niewinnym kierowcą, czy dać się wyprzedzić? Postanowiłem dać młodemu nauczkę i skorzystałem z mocy jaką oferuje prawie dwulitrowy silnik w moim Punto. Redukuję na trójkę, wciskam gaz i w dwie sekundy wskaźnik na desce rozdzielczej przekracza 120 km/h. Postanawiam zepchnąć młodego idiotę do rowu i dać mu nauczkę. Gdy to się nie udaje, a on zwalnia i zaczyna się za mną chować próbując rozwalić tył mojego samochodu, naciskam delikatnie pedał hamulca i jednocześnie gaz. Młody głupieje. Traci powoli kontrolę nad swoim złomem. Już myślałem, że zatrzyma się na blaszanym przystanku autobusowym. Nic z tego, akurat zjechał na skrzyżowaniu. Jadący z naprzeciwka Ford Mondeo, a w nim starszy facet nawet nie ma pojęcia, że uratowałem mu życie. Niestety nie czuję się spełniony, gdyż nie wyeliminowałem idioty i moja nauczka może nie poskutkować. Jutro znowu może wsiąść do swojego karłowatego złomu i jechać tak samo jak dzisiaj. Tyle, że jutro może mnie tam nie być i może zdarzyć się tragedia.

Do nieobecnych panów z drogówki - wiem, że złamałem dzisiaj wiele przepisów i przekroczyłem prędkość, ale lepiej popełnić wykroczenie drogowe niż pozwolić by stała się tragedia. Do polityków, którzy od lat zastanawiają się jak ograniczyć liczbę kolizji i wypadków śmiertelnych podsuwam propozycję samoeliminacji. Wiem, że jest to wbrew demokracji i różnym konwencjom broniącym praw człowieka, ale i to i to w naszym kraju kuleje. Wprowadźcie w końcu surowsze zasady egzaminowania przyszłych kierowców, bo z przeproszeniem pierdolicie się z tym już szósty rok. Zamiast dawać przyzwolenie gminom na stawianie ukrytych fotoradarów przez strażaków miejskich, które i tak nie zwiększają bezpieczeństwa zlikwidujcie tę straż w cholerę, a fundusze z tego dajcie policji aby mogła rekrutować ludzi i zwiększyć kontrole drogowe. Dlaczego nie można zmienić łaskawego prawa dla sprawców wypadków, a gówniarzy myślących, że są wojownikami szos nie można umieszczać w więzieniach na wiele lat, a tam kierować na prace społeczne? Obecnymi mandatami, punkcikami karnymi i maksymalnym wyrokiem bodajże do 10 lat za ofiary śmiertelne, wypadków się nie ograniczy. W tym przypadku pomysł samo bądź eliminacji głupoty z dróg wydaje się być właściwym rozwiązaniem problemu.
© 2004 - 2012 GTAthegame NETWORK · All Rights Reserved
Design & Engine by sdr · Content by MrMagic · Odsłon 43060 · Wizyt 29394