chaos

blog

b l o ga r c h i w u mg a l e r i ak u m p l e
Postanowienia to bujda!
napisany: 22.01.2010 · 22:29 · dodał: chaos · komentarze: 2
Minął miesiąc od ostatniego wpisu. Wydawać by się mogło, że to zbyt krótki odcinek czasu na jakiekolwiek absurdy, propozycje, wydarzenia. Nic bardziej mylnego! Pierwszy miesiąc roku 2010 zaczął się dla mnie wyjątkowo burzliwie, za szybko i pechowo.

A zaczęło się w noc sylwestrową, kiedy dokładnie o północy w gronie znajomych otwieraliśmy szampany, a kumpel odpalał petardę za petardą (będzie miał 21 lat i to nie żart). Zgodnie z tradycją posypały się życzenia noworoczne, a w naszych głowach indywidualne postanowienia, w których spełnienie nigdy de facto nie wierzyłem.

"Życzę Wam, by w nowym roku było jak najlepiej, bo gorzej już być nie może!" - z radością i wielką otuchą krzyknąłem do znajomych i przechyliłem butelkę z szampanem (a bo kieliszków brakło dla 13-osobowej załogi). Jak się później okazało te słowa wypowiedziałem w złą godzinę.

Odkąd sięgam pamięcią to los mnie nigdy nie rozpieszczał. Gdy byłem małym synkiem to zawsze chodziłem z twarzą tak obdartą, że w pewnym momencie przypominała ona kawałek poszarpanego papieru ściernego. Z wiekiem mi nie przychodziło - gdy miałem 13 lat zabiłem się zjeżdżając z porządnej górki rowerem na hopkę. Pamiętam, że przeleciałem wtedy w powietrzu przez kierownicę, upadłem twarz i później przez parę metrów dalej orałem zębami ziemię. To było z własnej głupoty. Jednak kilka miesięcy później postanowiłem jeszcze raz zjechać rowerem z tej górki. Wtedy podczas zjazdu spaliły mi się kostki hamulcowe z impetem uderzyłem w stojący kibelek toi-toi. Od 4 lat również nie wygrałem nawet głupich 2 złotych w lotto, mimo, że w kolekturach zostawiłem tyle kasy, ile na tę durną grę wydaje przeciętny polski emeryt. Co jeszcze? Słynna już ucieczka przed zderzeniem czołowym na jednej z zawierciańskich dróg, oraz wiele, wiele, wiele nieprzyjemnych i żenujących sytuacji.

Ah, zaś miałem pisać na konkretny temat, a zagalopowałem się myślami nie wiadomo gdzie. Więc rok 2010 zaczął się dla mnie wyjątkowo pechowo. Najpierw nawaliło auto, gdy chcieliśmy wracać po imprezie sylwestrowej do domu. Konkretniej to wysiadł akumlator i wszelkie próby odpalenia auta zakończyły się fiaskiem. Pomyślałem - chuj tam akumlator - pożyczę od kumpla, zajadę do domu, podładuje swój i mu oddam. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Fakt faktem - mój akumlator jest już tak stary, że wisi Mojżeszowi 5 złotych. Oprócz tej zakichanej baterii pojawił się kolejny problem. Okazało się, że alternator się psuje i ładuje tylko na wysokich obrotach. Zupełnie to zignorowałem bo koszty naprawy alternatora znacznie przewyższają wartość pojazdu.

Kilka dni później nastąpiła kolejna kompletna katastrofa. Jechałem sobie ulicą Kościuszki w Sosnowcu (specjalnie podaję nazwę ulicy - może drogowcy się obudzą), która okazała się dziurawa jak ser szwajcarski. Omijając jedną dziurę za drugą najechałem kołem w jakiś kosmiczny rów mariański. Efekt? Felga wykrzywiona w cztery strony, a z opony formował się kwadrat.

To jeszcze nie koniec przygód. Otóż kilka dni temu rozbiłem się. Tak, owszem. Rozbiłem to pechowe w tym roku auto. I nie zrobiłem tego specjalnie, chociaż bardzo bym chciał wjechać tym kawałkiem złomu w betonową ścianę. W środę wieczorem wracałem sobie od znajomych. Było po 22, temperatura poniżej minus 10 stopni, na drogach lodowisko, a kierowcy solarek, piaskarek i pługów śnieżnych właśnie skończyli zmianę, bo doszli do wniosku, że po 22 nikt nie jeździ samochodem. Nawet nie wiedzą jak bardzo się pomylili. Wracałem standardową trasą z jednego końca miasta na drugi, na której mniej więcej w połowie znajduje się "zakręt śmierci". Zakręt ten w prawdzie powstał wieki temu, został źle zaprojektowany, a przez co źle wyprofilowany. Pochłonął kilkanaście ofiar, kilkaset osób zamiast na drugim końcu zakrętu kończyło w przejściu podziemnym za barierkami, a tysiące zaliczało bolesne spotkanie ze stalową barierą ochronną. Ja dołączyłem do tej grupy, która zrzesza właśnie tysiące użytkowników. Wjeżdżając w zakręt z prędkością 40 km/h (przepisowo jest tam 50) zaczęło zarzucać moim samochodem jak na jakiejś karuzeli. Porządnie mnie zwyobracało - raz na lewo 90 stopni, potem 90 stopni na prawo, a na końcu auto kierowało się na barierkę. Maksymalne odbicie kierownicą w prawo dało tylko efekt przesuniętej karoserii, stłuczonego zderzaka, lampy, pogniecionego błotnika i maski. A mogło skończyć się dużo gorzej. I jak tu mam jeździć przepisowo, skoro służby drogowe nie wywiązują się ze swoich przepisowych zadań?

Tak na marginesie, to ten kraj powoli zmierza do samozagłady. Poważnie. Zaczyna się niewinnie od kończenia prac służb drogowych o 22. Potem pomysły o wprowadzeniu najbardziej rygorystycznych zakazów palenia, które zniszczą polską gospodarkę w kilka miesięcy. Pomyślcie. Wyprodukowanie paczki papierosów to wydatek rzędu 2 złotych dla producenta. Średnia cena paczki papierosów w tym roku to 10 złotych. Idąc prostym tropem matematycznym sześciolatka wychodzi na to, że rząd zarabia 8 złotych na paczce. Z oficjalnych danych wiadomo, że w Polsce jest ponad 9 milionów nałogowych palaczy, którzy palą średnio paczkę dziennie. Idąc dalej tym tropem sześciolatka łatwo policzymy, że z papierosów rząd ma 90 milionów dochodu dziennie, czyli 630 milionów tygodniowo, czyli około 2,5 miliarda miesięcznie, czyli grubo 30 miliardów rocznie. A dokładniej to rocznie dajemy rządowi 30 miliardów 240 milionów złotych, narażając swoje zdrowie (tak, bo gdybym wypalił paczkę papierosów dziennie to chyba rzygałbym dalej, niż bym widział, a moja twarz byłaby zielona). Rząd jednak twierdzi, że palenie tytoniu emituje zbyt dużo tego popularnego ostatnio CO2 do atmosfery i chce wprowadzić przepisy pozwalające na zapalenie papierosa praktycznie tylko w domu. Oczywiście nie obejdzie się bez kolejnych podwyżek akcyzy i wprowadzenia kolejnych podatków. Propaganda o globalnym ociepleniu spowodowanym przez zbyt wysoką zawartość CO2 (jakieś 0,338%) w powietrzu ciągle jest na topie, lecz nie będę się na ten temat wypowiadał, bo po prostu szkoda słów. Powiem tylko, że to jest wojna w białych rękawiczkach wywołana przez ekoterrorystów, którzy na niej porządnie zarabiają, bo ciemni ludzie przecież uwierzą w każdą bajkę którą się im powie.

Do czego zmierzam? Do tego, że wprowadzone zakazy palenia w barach i restauracjach doprowadzą do ich bankructwa. Zostanie tylko garstka gigantów, w których za małą szklankę piwa płaci się w Euro. Wielu ludzi zostanie bez pracy i prędko nowej profesji nie znajdzie.

Na tej samej zasadzie drożeją ceny paliw w Polsce. Co z tego, że za baryłkę ropy na świecie płaci się obecnie niecałe 40 dolarów. Tutaj benzyna kosztuje średnio 4,30, diesel 4,03 i ciągle drożeje. Nawet bogu ducha winny LPG idzie w górę. Dla zasady. Bo rząd przecież ucina kurze złote jaja warte 30 miliardów rocznie i jakoś tę dziurę musi zatkać. Do tego dochodzą setki niewyjaśnionych afer, które przecież też kosztują.

Następstwem tego będzie większy deficyt budżetowy na koniec roku. Drogi, które miały być wyremontowane dalej pozostaną dziurawe, bezrobocie wzrośnie, ludzie przestaną głosować na rządzące obecnie ekipy, a UEFA odbierze nam organizację Euro 2012 ze względu na wojnę domową.

Znowu się rozpisałem poza temat. Szlag by to!...
Pocztówka z Wakacji
napisany: 03.01.2010 · 23:50 · dodał: chaos · komentarze: 0 · zamknięty


Zapraszam również na stronę grupy: klik!
Wesołego Mikołaja!
napisany: 24.12.2009 · 00:26 · dodał: chaos · komentarze: 1 · zamknięty
Ameryko oddawaj śnieg!
napisany: 23.12.2009 · 10:58 · dodał: chaos · komentarze: 1 · zamknięty
Nie wiem od czego zacząć. Dopiero co wstałem, rozciągnąłem ręce, podrapałem się po jajkach i wyjrzałem przez okno. A tam co? Gówno! Wielkie pośniegowe, chlapiące i brudne gówno.

Wkurzyłem się. Jeszcze kilka dni temu mrozy sięgały -20 kresek, auto nie chciało odpalić, a wychodzący ludzie na spacer z psami ginęli z wyziębienia. A święta już niedługo i co? No właśnie. Znowu będziemy obchodzić święta typowo po polsku. A miało być tak pięknie. Tak zimno, tak biało, tak śnieżnie. Cóż.

Jeszcze kilka minut temu nie wiedziałem kogo mam winić za tą nieszczęśliwą kolej rzeczy. Szybko jednak przypomniałem sobie, że w poniedziałek w telewizji pokazywali opady śniegu w Ameryce. Istny stan klęski żywiołowej - milion rozbitych samochodów i jeszcze więcej zamarzniętych burgerów. No i właśnie. To przez Amerykę święta w Polsce będą deszczowe. To Amerykanie ukradli nam śnieg na święta, a teraz jeszcze mają pretensje, że nie radzą sobie ze "stanem klęski żywiołowej", co u nas pospolicie oznacza "lekki opad śniegu". Chamstwo i bezczelność.

Amerykanie postrzegają Polaków jako kryminalistów i złodziei i dlatego nie chcą nam znieść wiz. Prawda jest taka, że to właśnie oni są większymi oszustami i złodziejami niż my, Polacy. No tak. Co tam kradzież kilku samochodów, czy portfeli. Ameryka zabrała mnie (i nie tylko mnie) to, o czym marzyłem od wielu, wielu lat. To na co czekałem od 1993 roku - święta z siarczystym mrozem i ze śniegiem.
Budzisz się rano
napisany: 03.12.2009 · 15:02 · dodał: chaos · komentarze: 2 · zamknięty
Dreadsquad feat Natural Dread Killaz - Budzisz się rano



Joł!
© 2004 - 2010 GTAthegame NETWORK · All Rights Reserved
Design & Engine by sdr · Content by chaos · Odsłon 24704 · Wizyt 15299